piątek, 19 sierpnia 2016

Rozdział 12 "Kolejna osoba się myli, przekonasz się..."

 

 

Następnego dnia rano 

Budzę się wraz z rozpoczynającym się biciem zegara, dostrzegam, że w moim łóżku znajduje się Leon, który kurczowo oplótł mnie swoimi kończynami, jestem ubrana jedynie w białą, męską, niezapiętą koszulę. Przypominam sobie co wydarzyło się wczoraj w nocy:
  • Dobry Boże, chyba zwariowałam - gwałtownie się zrywam, zakrywając się mocniej koszulą, przez co budzę Leona, który od razu się podnosi.
  • Dokąd idziesz? - pyta, a ja jestem przerażona tym co się wydarzyło i nie mogąc pozbierać myśli, ani znaleźć żadnych słów. Nie wstawaj - kontynuuje, przyciąga mnie ręką tak, że znowu przytula się do mnie od boku jeszcze mocniej niż wcześniej.
  • To nie powinno się wydarzyć - oznajmiam.
  • Dlaczego nie, przecież się kochamy - mówi całując mój policzek, a następnie obejmuje moją twarz ręką i kładzie głowę na moje ramię. Było cudownie - kończy.
  • Popełniliśmy błąd - mówię. podnosząc się gwałtownie, po moich policzkach zaczynają spływać łzy i wstaję z łóżka. 
  • Violetta, Violetta nieprawda - mówi podpierając się rękami, dopiero na przy końcu wypowiedzi staję i odwracam się w jego stronę. Porozmawiajmy - oznajmia., biegną do łazienki połączonej z moją sypialnią, szybko zrzucam koszulę i wchodzę pod duży natrysk, osłonięty mleczną szybą, włączam wodę i zaczynam wcierać żel pod prysznic gąbką, łzy spływają mi po policzkach, mieszając się z kroplami wody. Słyszę otwierające się drzwi, a Leon wypowiada moje imię, słyszę kroki, widzę jego cień, stąd wiem że jest odwrócony tyłem. 
  • Skarbie, porozmawiamy później - mówi, a ja zaczynam płakać jeszcze mocniej. Pamiętaj, kocham cię bardziej niż myślisz - oznajmia, po czym słyszę zamykające się drzwi. Daję upust emocją i zaczynam płakać na głos.
  • Zachowałam się jak dziwka, dlaczego to zrobiłam.

Victoria 

Właśnie jem śniadanie z Felipą, moją osobą do towarzystwa i z moją córką Ludmiłą.
  • Nie zastanawia cię ta cała sprawa związana z Violettą i Leonem - pyta.
  • To są ich prywatne sprawy - oznajmiam. 
  • A najdziwniejsze w tym całym zamieszaniu jest to, że Diego tak bardzo interesuje się Violettą, jakby znał ją wcześniej - mówi. 
  • Przestań pleść bzdury - lekko się oburzam. Nie denerwuj Leona takimi głupstwami - ostrzegam ją. 
  • On sam siebie denerwuje, nie mówił ci że coś podejrzewa - pyta, ona i jej ciekawość, nigdy nie wiem po kim ją odziedziczyła, zawsze wtyka nos w nie swoje sprawy. Co prawda Leon mi się zwierzał i napomknął kilka spraw, związanych z Diego i Violettą, ale ja nie wierzę,  w to że mój rodzony syn byłby do tego zdolny.
  • Nie wtrącaj się w cudze życie - poucza ją Felipa, nigdy nie miały najlepszych relacji, pomimo tego że Felipa zna ją od dziecka. 
  • Leon na pewno coś ci mówił, ale nie chcesz się przyznać - kieruje swoje słowa do mnie. 
  • Myśl co chcesz - odpowiadam, zdenerwowana. 
  • Wybaczcie - mówi, wstając od stołu i udając się zapewne do swojej willi, która znajduje się na tej samej posesji. 
  • Kolejna osoba uważa, że Diego maczał w tym palce - oznajmia Felipa, od początku uwierzyła w bajeczkę Violetty.
  • Kolejna osoba się myli, przekonasz się - stwierdzam, pewna swojej wypowiedzi. Możemy zjeść w spokoju - pytam, poirytowana.
  • To będzie trudne 
  • Pani Victorio - zwraca się do mnie Ezeqiel. 
  • Słucham 
  • Dzwoni dr. Hernan 
  • Dziękuję - mówię biorąc od niego słuchawkę oraz wstając od stołu.
  • Słucham?
  • Victorio miło cię słyszeć, dzwonię, aby zaprosić cię dzisiaj wieczorem na kolację - oznajmia. 
  • Z miłą chęcią, od dawna się nie widzieliśmy 
  • W takim razie przyjadę po ciebie o 18, miłego dnia
  • Do zobaczenia

Violetta

Właśnie wychodziłam z łazienki, ubrana i wymalowana, kiedy do mojego pokoju wtargnęła Francesca. 
  • Co tu się stało - zapytała, z uśmiechem na twarzy.Spoglądając na zdjęte łóżko pozostawione w nieładzie.
  • Nic, tylko właśnie chciałam oddać pościel do prania. 
  • Przespałaś się z Leonem? - wykrzyczała, szczęśliwa. 
  • Nie, mówiłam ci że miałam oddać do prania, nie chce żeby sprzątaczka pomyślała że jestem jakąś królewną, dlatego chciałam to zrobić sama - tłumaczę.
  • Nie wierzę ci 
  • Nie musisz, ale taka jest prawda
  • Nie okłamiesz mnie siostro - na szczęście naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Francesca zerwała się, aby je otworzyć, a w nich ujrzałyśmy Ezeqiela, z ogromnym bukietem z kremowych róż w rękach. 
  • Proszę pani, kwiaty od pana Leona - swoje słowa kieruje do mnie, po czym wchodzi i kładzie je na stoliku. W środku jest bilecik - oznajmia.
  • Dziękuje - mówię, po czym wychodzi. 
  • Daj przeczytać - mówi radośnie, trzymając bilecik w ręce.
  • Co w tym dziwnego, zadzwonił do sekretarki i kazał jej wysłać kwiaty - oznajmiam, wyrywając jej kopertę z rąk, po czym ją otwieram, Fran stoi kurczowo za moimi plecami. 
  • Ale bilecik napisał sam, pokaż - mówi zachwycona. 
  • Nie bądź wścibska - gwałtownie się odwracam i zaczynam czytać wiadomość o następującej treści: 
" Witaj kochanie!
Przepraszam, że nie wręczyłem Ci tych kwiatów osobiści,
 ale spieszyłem się do firmy.
Może zjemy razem obiad, Augusto cię zawiezie.
Kocham i całuje! " 

  • Co piszę - pyta podekscytowana Fran. 
  •  Zaprasza mnie na obiad 
  • Ale romantycznie - obraca się po pokoju. 
  • Nie wybieram się - oznajmiam, na co ona mrozi mnie wzrokiem.
  • Dlaczego?
  • Martwię się o tatę - mówię ze smutkiem.
  • Co osiągniesz odmawiając? Posłuchaj siostro, jesteś o wiele bardziej inteligentna ode mnie, ale w niektórych sprawach jesteś bardzo głupia, tata bardzo dobrze się zastanowił zanim  zdecydował się żeby wrócić do naszego miasteczka, na pewno ukrywa się przed Diego, żeby sprawdzić czy go wyda, a ja gwarantuje ci że ten tchórz nic nie zrobi, bo wtedy tata powiedział by to co ty i ja, a widząc że Leon nas wspiera nie odważyłby się. 
  • Boję się, że on się tylko mną bawi - oznajmiam, spuszczając głowę i siadając na dywan. Moja siostra robi to samo. 
  • Nawet jeśli tak jest, ciesz się życiem dopóki możesz - mówi, wzdychając i wychodzi. 
Czuję, że na moich policzkach znowu pojawiają się łzy, wyciągam jedną różę z bukietu i wącham ją. Myślę o tym co stało się wczoraj i o słowach Francesci. 

 Kilka godzin później 

Właśnie wchodzę do restauracji, do której przywiózł mnie szofer, kelnerka prowadzi mnie w odpowiednie miejsce, gdzie dostrzegam Leona, a za nim zespół grający piękną serenadę. Podchodzę bliżej Leona, a on przytula mnie i całuje w usta. Odrywa się ode mnie i uśmiech się, patrząc mi w oczy 
  • Dziękuje za piękne kwiaty, nie musiałeś 
  • Od razu o tym pomyślałem, no może po chwili - mówi na co się śmieje, a ja dołączam do niego. 
Siadamy przy stole, a po chwili przynoszą nam dania zamówione przez Leona, kiedy kończymy posiłek Leon zwraca się do mnie.
  • Twój ojciec dzwonił dzisiaj do firmy, ale akurat miałem spotkanie i odebrała moja sekretarka
  • Skąd?
  • Z waszego mieszkania, ale nie martw się pojedziemy tam 
  • Bardzo dziękuje to dla mnie na prawdę ważna, uprzedzimy go?
  • Nie mógłby wtedy znowu zniknąć, nikomu nic nie powiemy, najważniejsze żeby Diego się o tym nie dowiedział

Witajcie!
Tak wygląda rozdział 12:)
Mam nadzieję, że wam się spodoba
Na wasze opinię czekam w komentarzach!
Niestety niedługo kończą się wakacje, dlatego ciężko mi powiedzieć kiedy pojawi się następny rozdział, postaram się żeby jeszcze przynajmniej  1 rozdział pojawił się przed rozpoczęciem roku szkolnego, ale nie obiecuję na 100%

Rozdział 13 --> 10 komentarzy (nie licząc zajmowanych miejsc)

piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział 11 "...liczy się to co masz tutaj..."






Wróciliśmy z Leonem do domu. Spotkanie było cudowne, panowała fantastyczna atmosfera, przy Leonie czuje się wyjątkowo, nigdy nie czułam się tak przy mężczyźnie. Weszliśmy po schodach, znajdowaliśmy się na 1 piętrze. Odwróciłam się przodem do niego:

  •  Dziękuję za przepyszną kolację i wspaniałą atmosferę – powiedziałam. 
  •  Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedział szarmancko, przybliżając się do mnie, aż zamknął nasze usta w pocałunku, był on inny niż te wcześniejsze bardziej namiętny, wyrażający nasze uczucia i pragnienia.  Oderwaliśmy się od siebie dopiero kiedy przeszkodził nam Ezequiel. 
  • Przepraszam, że przeszkadzam, chciałbym zapytać czy podać państwu kolację - zapytał, lekko zmieszany.
  • Nie dziękuję - oznajmił Leon.
  • W takim razie życzę państwu spokojnej nocy - powiedział, po czym odszedł.
  • Odprowadzę cię, chciałbym porozmawiać - zapytał Leon.
  • Dobrze - powiedziałam, po czym  weszliśmy w głąb korytarza.
  • Chciałbym porozmawiać o twoim ojcu - oznajmił. Wiem, że przejmujesz się tym, iż Diego ma dowody jego przestępstwa, ale chce żebyś wiedziała, że zrobimy wszystko, aby wydostać go z więzienia. 
  • Dlaczego to dla mnie robisz, sprawiłam ci tyle problemów. 
  • Musiałbym długo tłumaczyć, jest wiele przyczyn, ale najważniejsza że się w tobie zakochałem - powiedział, torując mi drogę ręką, którą oparł na ścianie.
  • Przestań
  • Tak to prawda, nie chce cię okłamywać, znałem wiele kobiet ale nigdy takiej jak ty - powiedział, a ja odeszłam od niego.
  • To pewnie jeden z powodów, ale najbardziej podziwiam cię za to jak walczysz o dobro swojej rodziny, a na dodatek obdarzasz ją miłością. Mój ojciec to bohater, stworzył wielkie imperium - powiedział oglądając przedmioty na półce. Ale umarł kiedy byłem dzieckiem. Victoria była i jest dla mnie bardzo dobra i kocham ją, ale chciałbym poznać moją rodzoną matkę. Ludmiła i Diego od najmłodszych lat byli dla mnie złośliwi i mściwi. Żyjemy w zupełnie innych światach - powiedział odwracając się do mnie, lecz pozostawiając dość dużą odległość. W moim liczą się pieniądze, to puste miejsce, dlatego nasze spotkanie tak mną wstrząsnęło. 
  • Co to ma wspólnego z wyznaniem, że zakochałeś się we mnie - powiedziałam, ze łzami w oczach, bardzo wzruszyły mnie słowa Leona, widzę że jego oczy też się zeszkliły. Podszedł do mnie, przybliżył się tak że nasze czoła i nosy stykały się.
  • Chcę cię pocałować - powiedział, a ja zwróciłam głowę w bok.
  • Boję się - oznajmiłam.
  • Czego - powiedział, przekręcaj moją głowę tak, że patrzyliśmy sobie w oczy.
  •  Że cię oskarżę o oszustwo, tak jak wmówił ci Diego - zapytał zbulwersowany.
  • Nie, ale nie chcę odgrywać roli twojej żony. 
  • Violetta, nikt nie wie ile potrwa związek, tydzień, miesiąc, rok, może całe życie - odpowiedział i puścił mnie zrezygnowany. Byłam coraz bliższa płaczu.
  • Nadal zależy ci na Diego -zapytał.
  • Nie - odpowiedział pewnie.
  • A co czujesz do mnie - zapytał twardo.
  • Byłeś dla mnie bardzo dobry
  • Nie o to mi chodzi - położył rękę na moim policzku. Wiesz o co mi chodzi.
  •  Jeszcze raz bardzo przepraszam, ale mam informacją, o której zapomniałem panu powiedzieć, chodzi mi o tego starszego mężczyznę którego pan do mnie przysłał, będzie pomagać w ogródku.
  • Dziękuję - powiedziałem lekko rozbawiony. Wejdźmy, oznajmił po czym otworzył drzwi do mojego tymczasowego pokoju. Nie zapalaj - zareagował, kiedy chciałam włączyć światło. Lepiej żebyśmy się nie widzieli - powiedział, a następnie weszliśmy w głąb pokoju. 
  • Wiesz, że ten dom wybudował mój tata - oznajmił. Posiada wiele pokoi, bo chciał mieć dużo dzieci. Niestety moja mam urodziła tylko mnie i umarła podczas porodu.
  • Przykro mi oznajmiłam - podchodząc trochę bliżej.
  • Byłem szczęśliwym dzieckiem dzięki Victorii, jedynym problemem był Diego. Nie pogodził się z tym że jego matka drugi raz wyszła za mąż i wyżywał się na mnie - usiadł na podłodze koło okna, wpatrując się w nie. Pomimo pozorów nie byliśmy prawdziwą rodziną, ja z Diego toczyliśmy boje, Ludmiła wyszła za człowieka dla którego tylko pozycja i pieniądze mają znaczenie, a Victoria chciała to wszystko załagodzić - w jego oczach pojawiało się coraz więcej łez.
  • Może Diego był zły, że tata przepisał wszystko tobie - powiedziałam siadając obok niego.
  •  To na pewno wzmogło jego nienawiść ale nie cierpiał mnie już wcześniej. 
  • Twój tata podjął taką decyzję, bo byłeś jego rodzonym synem? - zapytałam.
  • Nie wiem, ale nie sądzę, zawsze był sprawiedliwy. Diego to wieczny buntownik, od zawsze pakował się w kłopoty, wydalono go nawet ze studiów - mówił nie patrząc na mnie. Ludmiła i Diego otrzymali potężne nieruchomości, nie musieli pracować, miałem obowiązek utrzymywać ich do końca życia, aż nagle zdarzył się ten wypadek, cudowne ocalenie i małżeństwo z tobą - mówiąc to spogląda na mnie i chwyta moją rękę.
  • Jestem zwyczajną dziewczyną, a ty masz bogatych i eleganckich znajomych. 
  • Nie dbam o to - mówi przyciągając mnie za ręce. Dla mnie liczy się co masz tutaj i tutaj - mówi wskazując na głowę i serce i głaszcząc mnie po policzku. Wróćmy do pytania: co do mnie czujesz - mówi patrząc mi w oczy, widzę że łzy spływają mu po policzkach, sama też uroniłam łzy. Bo ja się w tobie już zakochałem, może jestem głupi, wyznając ci to ale to prawda. 
  • Cóż...
  • Tylko powiedz prawdę
  • Boję się
  • Bo Diego powiedział że...
  • Nie, nie o to chodzi - nie daje mu dokończyć. Boję się w tobie zakochać - mówię, dotykając dłonią jego policzka, którą on delikatnie muska. 
  • Zakochajmy się najdroższa, nie ma nic piękniejszego niż miłość - zbliża swoją twarz, tak że czuję jego oddech na skórze i całuje mnie, oddaje pocałunek. 
Po chwili odrywamy się od siebie, i uśmiechamy wzajemnie, po czym znowu wpija się w moje usta i całuje mnie przelotnie. Odrywa się ode mnie i szeroko uśmiecha, po czym mruga do mnie, co mnie peszy, odsuwa się trochę ode mnie i ściąga swoją koszulę. Patrzy na mnie, śmiejąc się lekko. Ja wstaję i odwracam się do niego tyłem. On także wstaję i kładzie swoją głowę na moim barku, głaszcząc mnie po ramieniu. Rozsuwa minimalnie zamek  od mojej sukienki, a ja odwracam się do niego przodem. Zsuwa delikatnie sukienkę z mojego ramienia, po czym zaczyna składać na nim krótkie pocałunki. Pomagam mu zsunąć górną część sukienki, ale zakrywam się nią, on na ten gest uśmiecha się do mnie zawadiacko, a ja spuszczam głowę. Dotyka delikatnie mojego policzka, odgarnia moje włosy na bok i zaczyna obdarowywać pocałunkami moją szyję, Zsuwa także jedno ramiączko od mojego stanika, nie zaprzestając z pocałunkami, po chwili całuje mnie krótko w usta i odchodzi ode mnie, trzymając mnie za rękę, puszcza ją i podchodzi bliżej łóżka. Udaję się za nim, widzę że rozpina swoje spodnie, co mnie peszy i znowu odwracam się tyłem. Podchodzi bliżej, a ja odwracam głowę w jego kierunku. Całuje mnie i bierze moje ręce, po czym całuje je, każdy palec po kolei. Przytula mnie i całuje, jednocześnie rozpinając mój stanik. Po czym delikatnie kładzie mnie na łóżku, a sam podtrzymuje się rękami nade mną. Całuje każdy milimetr mojego ciała. Nigdy w życiu nie czułam się tak cudownie jak w jego ramionach. 


Witajcie po mojej długiej nieobecności, za którą was bardzo przepraszam
Chce was także poinformować, że rozdziały na moich blogach będą pojawiać się bardzo nieregularnie
Oto kolejny rozdział
Mam nadzieję że wam się spodoba
Czekam na wasze opinie<3 

Rozdział 12      --> 5 komentarzy

wtorek, 17 maja 2016

LBA



Bardzo dziękuję za nominację Agnieszce Gajos z bloga:

http://nienawisc-czy-milosc-leonetta.blogspot.com/




1. Jak się nazywasz? (pierwsze, drugie i jak masz to trzecie imię :) )

 
Jagoda Maria Magdalena
2. Ile masz lat?
 16 lat

3. Ulubiony film
 Nie mam ulubionego bardzo, ale bardzo lubię: "Umrzeć dla tańca", "Listy do Julii", "Miłość na wybiegu" itd...

4. Jak długo prowadzisz bloga?
 4 miesiące

5. Ulubiony aktor/aktorka?
 Jeśli polski to Joanna Opozda, a zagraniczny to mam kilka Angelique Boyer, Maite Perroni, Ximena Navarette

6. Twoje marzenie?
cały czas tańczyć, może założyć własną szkołę, zostać choreografem, a także dostać się na medycynę

7. Ulubiony smak lodów
 miętowe i czekoladowe

8. Czytasz mojego bloga?
Tak, czytam

9. Masz rodzeństwo?
Jestem jedynaczką i bardzo tego żałuję

10. Czy chciałabyś się ze mną kiedyś spotkać i mnie poznać? :)

Bardzo bym chciała spotkać się z tobą na żywo i cię lepiej poznać :)

Ja nominuję Cysię Verdas z bloga:

http://savemyheartxoxo.blogspot.com/

Oto moje pytania:

1. Jaki jest twój ulubiony piosenkarz lub piosenkarka?
2. Jakie jest twoje największe marzenie?
3. Co jest twoją pasją?
4. Ulubiony film

5. Co chcesz robić w przyszłości?
6. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
7. Jakiego języka chciałabyś się nauczyć?
8. Masz jakieś zwierzę?
9.Ulubiona piosenka
10. Jakie cechy najbardziej cenisz w ludziach?

 

 

poniedziałek, 16 maja 2016

Rozdział 10 "...ale gdyby wszystko inaczej się potoczyło..."





Do spotkania z Leonem zostało mi jeszcze dość dużo czasu, ale postanowiłam się już zacząć szykować, ponieważ wolę chwilę sama poczekać, niż żeby ktoś musiał czekać na mnie, jest to bardzo nie grzeczne, a nie chce żeby ktoś pomyślał że jestem źle wychowana, to że jestem z biednej rodziny nie oznacza, że nie umiem się zachować. Moje rozmyślenia przerwała Francesca wbiegająca do mojego pokoju i rzuciła się na łóżko.
  • Siostra, ten Federico jest cudowny - oznajmiła, rozmarzona.
  • O czy ty mówisz? - zapytałam, lekko zdenerwowana.
  • No spotkałam go w ogrodzie i zaczęliśmy rozmawiać, on jest taki przystojny i ma poczucie humoru - mówiła, zachwycona.
  • Przypominam ci, że on ma żonę i jest od ciebie starszy, więc proszę ale nie pakuj się w problemy 
  • Ale on mówił że ta cała Ludmiła jest nie do zniesienia i że ma jej dosyć
  • Nie ważne, to nie jest mężczyzna dla ciebie
  • Ale..
  • Nie ma żadnego ale, teraz najważniejsze dla ciebie powinny być studia, a nie jakieś romansowanie, a poza tym spójrz na to z innej strony, jesteśmy na łasce Leona i pani Victorii, pomyśl co oni by sobie pomyśleli że niszczysz małżeństwo ich siostry czy córki, spaliłabym się ze wstydu
  • Przynudzasz
  • Nie ja myślę, po prostu myślę, dlatego zakazuję ci spotykać się z tym mężczyzną , rozumiesz?
  • Tak, rozumiem 
  • Lepiej powiedz czy zdecydowałaś się już na jakiś kierunek studiów 
  • Nie do końca, mam kilka opcji ale nie jestem całkowicie pewna
  • To skup się teraz na tym, bo to już najwyższy czas
  • Ale spójrz na to z innej strony, gdybym poślubiła kogoś takiego jak Federico, nie musiała bym robić studio, a później pracować
  • Nie mogę uwierzyć jak możesz tak mówić, jesteś materialistką Fran, pieniądze nie są w życiu najważniejsze
  • Ale są ważne, a jeśli jest taki sposób to czemu nie skorzystać
  • Bo to jest nieuczciwe i nie mów tak więcej, jakby usłyszał by to nasz tata, umarłby z rozpaczy, że jego córka tak mówi, lepiej pomóż mi się przygotować na kolację
  • No dobrze może masz rację, w co chcesz się ubrać?
  • Myślałam, o tej sukience - powiedziałam wskazując na elegancką, czerwoną sukienkę.
  • Jest ładna, ale ja na twoim miejscu wybrałabym tą - wskazała bardzo krótką błękitną sukienkę.
  • Fran to ma być kolacja, zapewne w jakiejś drogiej, wyszukanej restauracji, a w tej sukience nie będę tam pasować 
  • No masz rację, a włosy mogłybyśmy upiąć w luźnego koczka - zaproponowała. 
  • Świetnie, idę się tylko szybko wykąpać i zaraz wracam - oznajmiłam, kierując się do łazienki.
Po szybkim prysznicu, nabalsamowałam swoje ciało waniliowym balsamem, a następie rozczesałam włosy i wtarłam w nie odżywkę, po czym wysuszyłam. Po zakończeniu tych czynności, założyłam szlafrok i wróciłam do pokoju, gdzie na łóżku leżała Francesca.
  • To może na początek, zajmiemy się twoimi włosami - zaproponowała. Na co ja tylko skinęłam głową i usiadał przed toaletką. Moja siostra od razu zabrała się do pracy. Muszę przyznać, że wychodzi jej to bardzo dobrze. Nie wiedziałam że ma takie zdolności.
  • Nie myślałaś kiedyś żeby zostać fryzjerką - zaczęłam drażliwy dla niej temat, co robić w przyszłości.
  • Wiesz, że nie lubię tego tematu, ale nigdy nie myślałam o fryzjerstwie
  • Nie masz żadnych marzeń?
  • Szczerze mówiąc, zawsze chciałam iść w kierunku informatycznym, a ty? Wiem, jaka jest twoja historia i wiem że ty nie mogłaś się dalej kształcić, bo od razu musiałaś pracować, bo tata nie był w stanie, ale gdyby wszystko inaczej się potoczyło...
  • Zawsze ciągnęło mnie w kierunku sztuki, tańca, muzyki, malarstwa, ale to nie ważne, dzięki za tą fryzurę jest śliczna, teraz muszę się jeszcze tylko wymalować i przebrać
Wykonałam dość szybki, ale za razem staranny makijaż, a następnie się przebrałam. Francesca powiedziała że wyglądam ślicznie, mam nadzieję że nie powiedziała tego, tylko z tego względu, że jest moją siostrą. Zeszłam na dół, Leona jeszcze nie było, więc postanowiłam poczekać w salonie. Po niecałych 5 minutach, zobaczyłam go jak wchodzi szybkim krokiem. Nie pomyliłam się z moim ubiorem ponieważ, był ubrany w elegancki garnitur. Stanął w pewnej odległości i zmierzył mnie od góry do dołu.
  • Ślicznie wyglądasz - pochwalił mnie podchodząc bliżej.
  • Dziękuję
  • Przepraszam za spóźnienie, był y korki
  • Nic się nie stało
  • To może jedźmy już - powiedział cały zmieszany.  
Po krótkim czasie, dotarliśmy na miejsce. Leon obszedł dookoła samochodu i otworzył mi drzwi, po czym wziął mnie pod pachę i udaliśmy się w kierunku wejścia. Tak jak przypuszczałam była to bardzo elegancka restauracja. Nasz stolik znajdował się w ogrodzie, niedaleko pięknej fontanny, wszędzie było pełno pochodni, świec i lampek, ze względu na to że na dworze było już ciemno. Po mimo tego że znajdowało się tam bardzo dużo ludzi, było cicho, można było usłyszeć jedynie ciche dźwięki skrzypiec i fortepianu. Atmosfera była naprawdę niesamowita. Po zjedzeniu naszych posiłków, przez dłuższy czas rozmawialiśmy na różne tematy, aż Leon poprosił mnie do tańca. Akurat leciała dość wolna piosenka. Tańczyliśmy wtuleni w siebie, a ja czułam się jakby zegar stanął, w tym momencie liczyliśmy się tylko my i nic poza tym. Leon nachylił się nad moim uchem:
  • Naprawdę ślicznie dzisiaj wygląda, zresztą jak zawsze, nie wiem co ze mną zrobiłaś ale nie mogę przestać o tobie myśleć, to tak jakbyś rzuciła na mnie zaklęcie, zaklęcie miłości - powiedział i zaczął mi śpiewać do ucha tekst tej piosenki
 

środa, 4 maja 2016

Rozdział 9 "...jesteśmy razem na pokaz..."

 

Leon:

Następnego dnia obudziłem się i poczułem że nie śpię sam tylko z Violą. Tak słodko wygląda kiedy śpi. Jest tak bezbronna, niewinna i śliczna. Myślałem tak długo kiedy poczułem że dziewczyna zaczyna się poruszać. Po chwili otworzyła swe piękne czekoladowe oczy.
  • Witaj Violu - powiedziałem całując ją w czoło - Wyspałaś się? - spytałem.
  • Dzień dobry Leonie - odpowiedziała - Tak. Wyspałam. Dziękuję, że pytasz - wtuliła się bardziej w moje umięśnione ciało.
  • Idziemy na śniadanie - zapytał.
  • Tak oczywiście, tylko się przebiorę - oznajmiła, wstając z łóżka i udając się do łazienki. 

 Jakiś czas później

Ludmiła

  • Powiedzcie coś więcej o tej całej Violetcie, ona na prawdę jest żoną Leona? -zapytała Gery.
  • Podobno tak, ale w tej całej historii jest coś nie tak - odpowiedziałam.
  •  Co takiego - spytała młodsza Baroni, z zainteresowaniem.
  • Nie wierzę w to, że Leon poślubił taką wywłokę, nic nikomu nie mówiąc, a kiedy ona tu przyjechała, nie wiedziała nic o Leonie ani o nas, była zdziwiona, że jest on bogaty - opowiedziałam, o moich przemyśleniach.
  • Skończcie już lepiej ten temat, bo Larze zaraz żyłka pęknie - powiedział, rozbawiony tą całą sytuacją Federico.
  • Nie wtrącaj się do cudzych rozmów - odpowiedziałam.
  • Idziemy zapalić? - zapytał Ulises.
  • Tak oczywiście, niech dziewczyny jak zawsze poplotkują, bo tylko to sprawia im przyjemność - powiedział, z ironią mój mąż. 
  • Nie cierpię tego idioty, niech siedzi cicho, bo gdyby nie ja i pieniądze które mam, nie miałby nic - oznajmiłam. 

  • Widzę, że z Ludmiła nie układa ci  się najlepiej - powiedział, a raczej stwierdził Ulises. 
  • Nie najlepiej to mało powiedziane, jest tragicznie, czasami mam ochotę stąd odejść, ale z wiadomych przyczyn tutaj zostaje - oznajmiłem, wypuszczając dym z ust.
  • No jasne rozumiem cię, Ludmiła to najlepsza partia - powiedział.
  • Kiedyś coś do niej czułem, ale teraz wiem że życie z nią nie jest łatwe, a nawet tragiczne, ciągle krzyczy i robi ze mnie idiotę, jesteśmy razem na pokaz, ładnie razem wyglądamy, nawet nie sypiamy razem - oznajmiłem, dogaszając papierosa. 

 Violetta

Właśnie jadę z Fran i panią Victorią do fryzjera, na zakupy i do kosmetyczki. Nie jestem z tego zbytnio zadowolona, bo przypuszczam, że będzie to kosztowało dużo pieniędzy, a nie chcę żeby Leon musiał tracić na mnie pieniądze, nie czuje się z tym komfortowo, a poza tym nie chce żeby ktoś pomyślał, że zależy mi tylko na pieniądzach Leona. Dotarłyśmy na miejsce, a moim oczom ukazał się wielki budynek. Weszłyśmy do środka, każdą z nas zajęła się jedna fryzjerka, przestraszyłam się, bo powiedziała, że musimy je trochę ściąć, bo są mocno zniszczone. Jednak efekt był niesamowity, moje włosy zostały ścięte do ramion, a moje końcówki nabrały jaśniejszych kolorów. Makijaż, który znalazł się na mojej twarzy, był delikatny ale dał na prawdę cudowny efekt. Moje paznokcie pomalowano na granatowy, a na niektórych paznokciach znalazły się białe wzorki. Francesca też wygląda ślicznie, jej włosy zostały tylko lekko ścięte i zmieniono jej grzywkę, w której wygląda o wiele lepiej. Następnie udałyśmy się do galerii handlowej:
  • Dziewczyny, wybierzcie sobie jakieś ciuchy - oznajmiła pani Victoria.
  • Bardzo dziękujemy, ale tu wszystko jest bardzo drogie i my na prawdę mamy w co się ubierać - odpowiedziałam chcąc wyjść z bardzo drogiego butiku.
  • Nie ma takiej opcji, nie wyjdziecie stąd dopóki, każda czegoś nie wybierze - stwierdziła, mama Leona.
  • Ale... - nie pozwoliła mi dokończyć.
  • Alice, proszę pomóż dziewczyną dopasować coś do ich stylu - powiedziała.
Jedziemy właśnie do domu, kupiłyśmy wiele pięknych rzeczy, Alice pomogła nam z wyborem i teraz wiem jak powinnam się ubierać, żeby wyglądać korzystnie i modnie. Pani Victoria powiedziała, że podczas naszej nie obecności nasze szafy zostały opróżnione, a teraz zapełnią je nowe ubrania. Dostałyśmy, także telefony dotykowe, firmy Apple. Czuję się niezręcznie, że dostaję wszystko, od Leona, ale nie mogę się nawet temu sprzeciwić, bo nie pozwalają mi. 
Jestem już w swoim pokoju. Wchodząc zobaczyłam bukiet pięknych kwiatów, leżący na łóżku. Znalazłam w nim bilecik, kwiaty były od Leona, napisał także że będzie do wieczora w firmie, ale zaprosił mnie na kolację do restauracji. Bardzo się cieszę, Leon zdziwi się na mój widok, w nowej fryzurze, dzięki lekcją makijażu i nowym ubraniom, wyglądam bardziej atrakcyjnie. 

Hejka
Oto kolejny rozdział, po dość długiej nieobecności, ale nareszcie jest:)
A w nim:
Trochę szczegółów z życia Ludmiły i Federico
I ogromna zmiana u Violetty
Jak zareagują na nią inni?
To w następnym rozdziale
Mamy nadzieje, że rozdział wam się spodoba
Czekamy na wasze opinie, w komentarzach:)



niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 8 "Czuję Violu,..."




Violetta
Wróciłam do domu, a właściwie domu Leona. Poszłam do swojego tymczasowego pokoju. Na szczęście,  nie spotkałam nikogo z pracowników ani domowników, bo nie mam nastroju na rozmowy. Postanowiłam poczytać trochę książkę, ale nie mogłam się na niej skupić. Cały czas po głowie chodziło mi  to, co powiedział mi Diego. Zastanawiałam się tak do czasu, gdy do pokoju wszedł Leon z tacą na której był kubek z herbatą, ciasteczka oraz długa czerwona róża.
  • Proszę, To dla Ciebie - wręczył mi różę i się uśmiechnął.
  • Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
  • I jak tam na spotkaniu? - spytał szatyn.
  • Lepiej nic nie mów - zaczęłam opowiadać Leonowi całą historię.
  • Nie mogę uwierzyć, że chce zrobić coś takiego - powiedział zdumiony szatyn.
  • Ja też, nie mogłam i nadal nie mieści mi się to w głowie, przecież jesteście braćmi - powiedziałam.
  • Ale przyrodnimi - poprawił mnie.
  • Tak wiem, ale to nie zmienia faktu, że jesteście bliską rodziną - oznajmiłam.
  • Od dziecka się nie dogadywaliśmy, zawsze zabierał mi zabawki, bo mówił że jest starszy, kiedy byliśmy nastolatkami często zaczynał bójki, wiem że to jest normalne, ale w naszym przypadku czasami działo się to kilka razy dziennie, zawsze był zazdrosny o Victorię, nie rozumiał że to ona zastępuje mi matkę, zawsze traktowałem ją jak własną, kiedy to ja odziedziczyłam firmę, zaczęła się prawdziwa masakra, od tamtego czasu to on chce przejąć fotel prezesa, jak widać z marnym skutkiem, a jak było u ciebie?
  • Mama zmarła kiedy byłyśmy z Fran małe i wcale jej nie pamiętam, kiedy tylko skończyłam naukę zaczęłam pracować, ponieważ mój tata nie mógł dostać pracy z powodu stanu zdrowia.
  • Rozumie, że nie było ci łatwo.
  • Nie było, ale nie chcę teraz o tym myśleć.
  • Dobrze, nie rozmawiajmy już o tym - stwierdził Leon  - Masz zjedz ciasteczko - włożył mi słodkość do buzi i usiadł blisko mnie.
  • Kto piekł? - spytałam 
  • Ja a co? - odpowiedział i dotknął moich nóg, które przykrywały spodnie i spojrzał na mnie uśmiechając się uwodzicielsko.
  • Są pyszne - położyłam moją dłoń na jego dłoni i przybliżyłam się bliżej niego tak, że między nami nie było zbyt dużo miejsca. Z jednej strony chciałabym żeby coś było między nami ale z drugiej strony nie chcę go zranić i wykorzystać, choć on i tak wie o całej sprawie z Diego.
  • Chcesz żeby do czegoś doszło pomiędzy nami, czy nie? - spytał poważnie Leon.
  • Leon, to nie wypada, nie jesteśmy dla siebie małżeństwem... – odpowiedziałam.
  • Prawnie jesteśmy Violu - wsunął dłoń pod spódnicę.
  • Leon proszę...
  • Rób to, co dyktuje ci serce.
  • Właśnie sama nie wiem, co dyktuje.
  • Nie myśl o tym, zapomnij się.
  • O czym mam zapomnieć Leonie? - spytałam i usiadłam mu nie pewnie na kolanach.
  • O wszystkim, liczy się to, co jest teraz.
  • Czyli co? - złapałam jego koszule w miejscu guzików - Leon nie chce żebyś myślał, że robię to dla Diego.
  • To, co jest między nami, a o Diego zapomnij, ufam ci.
  • Jak możesz mi ufać, po tym jak cię okłamałam? - spytałam
  • Nie chciałaś tego, zmusili cie, chciałaś bronić rodzinę kosztem siebie
  • Ale miałam Cię uwieść i mieć z Tobą dziecko
  • Cieszyłbym się z tego dziecka
  • Leon masz 27 lat i firmę na głowie, zniszczyłabym ci życie
  • Chciałbym mieć własna rodzinę
  • Dlaczego ze mną? Zasługujesz na kogoś lepszego niż ja, na kogoś takiego jak Lara, ona jest z dobrej rodziny i jest śliczna, pasujecie do siebie, a co ja mogę ci dać jestem prostą, biedna dziewczyna bez wykształcenia.
  • Chce być z tobą, dla mnie nie liczy się statut społeczny
  • Ze mną? Z taką pokraką jak ja? Leon proszę cię.
  • Nie mów tak o sobie, jesteś śliczna i dobra, najważniejsza jest dla ciebie rodzina.
  • Rodzina której nie mam, mam tylko ojca i siostrę.
  • Ale jesteś gotowa zrobić dla nich wszystko.
  • Masz rację, wszystko dla nich zrobię.
  • Byłabyś w stanie zrobić to samo dla kogoś kogo kochasz?
  • Oczywiście, że tak.
  •  Dlaczego o to pytasz? - poczułam średnie wybrzuszenie w spodniach Leona.
  •  Tak po prostu, z ciekawości.
  •  Leon... Albo nie ważne.
  • O co chodzi?
  •  No bo... - delikatnie się poruszyłam
  •  Co?
  •  Czy ty... No wiesz, o co mi chodzi
  • Nie, nie wiem dokończ
  •  No czy ty, jesteś w tym momencie podniecony? - spytałam w końcu i spuściłam głowę na dół
  • Vilu, tak na mnie działasz .
  • Nie wiem co powiedzieć - wyznałam - Może lepiej zejdę i usiądę obok?
  • Nie, zostań tak jest dobrze
  • Ale, no wiesz
  • Jeśli się krępujesz możesz zejść, ale jeśli nie to możesz zostać
  • Nie, mnie to nie przeszkadza, tylko chciałam, żeby tobie wygodnie było.
  • Mnie jest bardzo wygodnie.
  • Jak bardzo? - spytałam i bardzo delikatnie się uśmiechnęłam.
  • Bardzo, bardzo.
  • Czyli mam nie schodzić? - odpięłam trzy guziki koszuli.
  •  To zależy od ciebie.
  • Nie chcę schodzić, tylko żebyś sobie nie pomyślał, że ci się narzucam. - odpięłam resztę guzików i ujrzałam bardzo umięśniony tors Leona.
  • Nie narzucasz się, dlaczego mi sie tam przeglądasz?
  • Bo masz idealnie zbudowane i umięśnione ciało - zdjęłam całkowicie koszule Leona i przesunęłam się bliżej jego ciała, a jego dłonie powędrowały na moje biodra.
  • Po prostu dbam o siebie.
  • To widać, na pierwszy rzut oka - uśmiechnęłam się - Leonie co robimy?
  • To zależy od ciebie, nie chce cie do niczego zmuszać.
  • Nie zmuszasz mnie Leonie, w pewnym sensie sama tego chce , ale sam wiesz jak jest, nie jesteśmy parą ani małżeństwem.
  • Violu, mam propozycje spróbujmy zobaczymy co z tego wyjdzie, może nam sie uda stworzyć związek.
  • A czujesz coś do mnie, oprócz przyjaźni? 
  • Czuje Violu, od kiedy pierwszy raz cie zobaczyłem byłem pewien, że nie jesteś moja żona, ale nie chciałem tego mówić, nie chciałem ci zaszkodzić, wręcz przeciwnie chciałem żeby to była prawda i nadal chce, to było magiczne uczucie jakby czary.
  • Leon... ja nie wiem co powiedzieć, wiesz, że nie chce cię okłamywać, więc mówię ci szczerze, że nie wiem czy to co czuję do Ciebie, to jest miłość - przestałam na niego patrzeć i chciałam zejść ale Leon mi to uniemożliwił łapiąc za moje uda i pocałował mnie delikatnie.
  • Nie skreślaj nas od razu.
  • Tylko jak to ma wyglądać, ty mnie darzysz uczuciem a ja ciebie czym? No właśnie niczym, i  w tym tkwi problem.
  • Nie będę cie do niczego zmuszać, zapomnijmy o tej rozmowie - mówi wstając.
  • Leon gdzie idziesz?
  • Przepraszam, ale nie chce cie do niczego zmuszać, wiec tak będzie lepiej.
  • Czyli nie zostaniesz dzisiaj ze mną?
  • Ty tak zdecydowałaś.
  • Nie chciałam żebyś wychodził.
  • Powiedziałaś, że nic do mnie nie czujesz, wiec tak chyba będzie lepiej.
  • Powiedziałam, że nie wiem co dokładnie do Ciebie czuje idioto! - rozpłakałam się i wstając z łóżka skierowałam się do komody gdzie miałam bieliznę.
  • Vilu przepraszam, ale może to wszystko dzieje się za szybko - powiedział podchodząc do mnie.
  • Ale o czym mówisz? - spytałam i szukałam mojego kompletu białej jedynej którą mam bielizny w szufladzie gdzie miałam resztę ubrań. 
  • Zaproponowałem ci ten związek, ale rozumiem że nie jesteś jeszcze gotowa
  • Przepraszam Leon, nie chciałam cię zdenerwować ani sprawić przykrości, przyjdziesz do mnie później czy nie chcesz mnie już widzieć?
  • Tak przyjdę.
  • Na pewno? 
  • Zawsze dotrzymuje słowa. 
  • No dobrze, a nie obrazisz się jak ci coś powiem? 
  • Nie, śmiało.
  • Chce żebyś przyszedł, dlatego że Diego jest w domu i sam wiesz... - nie skończyłam ponieważ Leon dobrze znał resztę.
  • Nic nie mów, rozumiem i przyjdę, ale teraz muszę pozałatwiać kilka spraw związanych z firmą.
  • A wychodzisz z domu, czy tylko idziesz do siebie?  
  • Muszę jechać do firmy.
  • Aha - posmutniałam - Skoro musisz. 
  • Jeśli chcesz możesz jechać ze mną, pokażę ci firmę.
  • Naprawdę mogę? Nie chcę zostać tutaj z Diego.
  • Oczywiście, że możesz.
  • Poczekasz? Przebiorę się.
  • Tak nie ma sprawy.
  • Dziękuje. - podeszłam do szuflady i wyjęłam z niej czarne spodnie a bluzkę zostawiłam tą co mam. Usiadłam na łóżku, ubrałam szybko spodnie i buty, po czym byłam gotowa - Na długo tam jedziesz? 
  • Muszę podpisać kilka papierów i uzgodnić kilka rzeczy, myślę że około godzinę.
  • A ja co będę robić? - zapytałam i wyszliśmy z mojego pokoju i skierowaliśmy się do samochodu.
  • Pokaże ci moje biuro, możesz pogadać z Natalia moja asystentka i zarazem sekretarką. Zeszliśmy na dół, gdzie na kanapie siedział Victoria wraz z Diego.
  • Mamo wychodzimy - powiedział szatyn.
  • Dobrze synu - powiedziała zdziwiona naszym widokiem.
  • Czemu tak na nas patrzysz? - spytał swojej mamy.
  • Miło widzieć was razem - odpowiedziała zmieszana.
  • Dziękujemy. Jedziemy do firmy. Za godzinę powinniśmy być. - powiedział i pocałował mamę w policzek.
  • Skierowaliśmy sie w stronę wyjścia i wsiedliśmy do białego, sportowego auta Leona.
  • Twoja mama nie wie o niczym, prawda?
  • Tak i na razie niech tak zostanie, to byłby dla niej duży cios, gdyby się dowiedziała, co wymyślił jej syn.
  • Dobrze, ja nic nie powiem, o to się nie martw - pocałowałam go nieśmiało w policzek. 
  • Cieszy mnie to.
  • A będę mogła posiedzieć z tobą w gabinecie, czy będę ci przeszkadzała?
  • Oczywiście, że możesz.
  • Dziękuje.
  • Nie masz, za co - Podjechaliśmy pod firmę, a ja nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
  • Wow - nie mogłam się powstrzymać. 
  • Coś się stało?
  • Nie, po prostu jestem w szoku, że ten cały budynek jest twój.
  • Należy do rodziny, ja tu jestem tylko prezesem. 
  • Tak wiem, przepraszam, zapomniałam.  
  • Nie musisz przepraszać idziemy? 
  • Jasne, im szybciej pójdziemy do środka, tym szybciej wyjdziemy i wrócimy do domu.
  • W takim razie zapraszam - wjeżdżamy winda na odpowiednie piętro. Weszliśmy do biura Leona jest bardzo duże i bogato urządzone nie ma sie co dziwić w końcu jest tutaj szefem. Leon szybko uwiną sie z papierami i wróciliśmy do jego domu
  • Leon idę się kąpać, przyjdziesz do mnie później, tak jak mówiliśmy?
  • Tak, obiecałem przecież, sam sie ogarnę i przyjdę.
  • Dobrze Leonie - poszłam do swojego pokoju i wzięłam szybki prysznic, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam do pokoju po piżamę, której zapomniałam. Kiedy weszłam do pokoju, na moim łóżku leżał Leon.
  • Leon, tak szybko skończyłeś? - zapytałam lekko zażenowana.
  • No skończyłem, miałem tam wieki siedzieć? - zaśmiał się - Seksownie wyglądasz w tym ręczniczku. Wiesz?
  • Leon przestań - powiedziałam a na moje policzki sie zaczerwieniły. 
  • Dlaczego mam przestać? - podniósł sie do pozycji siedzącej i podał mi dłoń, żebym do niego podeszła - Kiedy mówię czystą prawdę. 
  • Przez ciebie sie rumienię - powiedziałam nieśmiało. 
  • I ślicznie wtedy wyglądasz - potwierdził - Podejdziesz do mnie?



·         Zrobiłam nieśmiały krok w jego kierunku.


·         Śmiało Skarbie, zaufaj mi, nie bój się - Podeszłam juz trochę bardziej pewnie, dzielił nas tylko niewielki krok a Leon pociągnął mnie za dłoń do siebie tak że prawie spadł mi ręcznik.


·         Leon, wariacie! - powiedziałam z delikatnym uśmiechem.


·         Jak mnie nazwałaś? - powiedział, po czym zaczął mnie łaskotać.


·         Wariat!


·         O nie, teraz przegięłaś - po czym zaczął łaskotać mnie coraz mocniej.


·         Leon skończ! - nie umiałam sie opanować. - Ręcznik mi spadnie.


·         Mnie, by to nie przeszkadzało.


·         Słucham?!


·         Przepraszam, nie powinienem był tego mówić.


·         Dałeś się nabrać Leonku!


·         Haha, bardzo śmieszne.


·         No bardzo, puść mnie, pójdę się ubrać - cmoknęłam go w policzek.


·         Ani mi sie śni - powiedział i pociągnął mnie za rękę na skutek czego obiłam sie o jego ciało.


·         No ale Leon, muszę się ubrać.


·         No dobrze, ale sie pośpiesz


·         A dlaczego mam się pospieszyć? - spytałam wchodząc do łazienki ale nie zamykając drzwi.


·         Bo będę tęsknił.


·         Za mną będziesz tęsknił? - spytałam i zaczęłam nawilżać swoje ciało balsamem, więc stałam tyłem do drzwi i nie zauważyłam jak Leon w nich stoi.


·         Tak, a za kim innym?


·         No, nie wiem właśnie - uśmiechnęłam się sama do siebie pod nosem, a za chwilę poczułam dłonie na swoich plecach, które wcierały w nie balsam. Znieruchomiała przez chwile nie mogłam nic z siebie wydusić.


·         Leon co ty robisz?


·         Smaruje ci plecy. A na co ci to wygląda? - spytam i kontynuował swoja czynność - Dobra. Skończyłem już - musnął delikatnie moją szyję.


·         Leon, chyba lepiej wyjdź.


·         Dlaczego mam wyjść?


·         Wstydzę się.


·         Nie masz czego, Violu.


·         Uwierz mi, że mam.


·         Na przykład czego? - spytał z ciekawością i podał mi moje spodenki z piżamy.


·         Wszystkiego,  jestem brzydka i gruba.


·         Nie prawda, jesteś piękną kobietą – odpowiedział.


·         Dziękuje, ale i tak uważam inaczej.


·         Chcesz się ze mną kłócić?


·         Nie chce ja tylko wyrażam swoje poglądy.


·         To źle je wyrażasz, chodź do pokoju, i skończ gadać głupoty, że jesteś brzydka, bo jakbyś była to by mi nie stawał na twój widok - poszedł lekko zdenerwowany do mojego pokoju.


·         Nie złość sie - powiedziałam, podchodząc do niego i przytulając od tyłu.


·         Jak mam się nie denerwować?


·         Bo, cie o to proszę.


·         Jakbyś tak nie mówiła, to bym się nie złościł.


·         Przepraszam cie - powiedziałam zasmucona.


·         Nie mów tak więcej, bo mnie takie gadanie denerwuje.


·         Dobrze, obiecuje, ale juz sie nie gniewaj.


·         Jeżeli więcej tak nie powiesz, to nie będę, chodź na łóżko, bo w każdej chwili może ktoś wejść.


·         A kto, ma niby tu wejść? – spytałam.


·         Nie wiem słońce, może wejść mama lub Diego.


·         Nawet jeśli, to co z tego.


·         No jeżeli moja mam to nic, a jeżeli Diego to już coś innego.


·         No dobrze, masz racje.


·         To chodź do mnie - powiedział leżąc na łóżku, a ja nawet nie wiem kiedy się na nie położył. Położyłam sie koło niego i oparłam głowę o jego ramie.


·         Cieszę się, że jesteś tu ze mną.


·         Nie masz za co dziękować, jesteśmy małżeństwem przecież – zażartował.


·         No tak, racja zapomniałam.


·         Ale to był żart, misiu - Leon się położył bo do tej pory siedział.


·         Dziwnie sie czuje, gdy tak do mnie mówisz.


·         E tam, maruda z ciebie, położysz się ze mną?


·         Nic nie odpowiedziałam, tylko położyłam sie obok.


·         Ja nie gryzę - zaśmiał się - Możesz spokojnie spać bez szlafroka ,to po pierwsze, a po drugie możesz się przytulić do mnie. Co ty taka nieśmiała i zdenerwowana?


·         Krępuje sie nie jestem przyzwyczajona do obecności mężczyzny - powiedziałam zdejmując szlafrok.


·         Pomóc ci się przyzwyczaić?


·         Możesz spróbować, zobaczymy czy ci sie uda.


·         To połóż się obok mnie - wykonałam te czynność bez słowa.


·         Przybliż się, ja nie gryzę.


·         Dobrze - powiedziałam przesuwając się.


·         Podaj mi rękę - podałam mu rękę, a on położył ją na swoim umięśnionym nagim torsie ponieważ śpi w samym dresie, a swoją dłoń położył na mojej talii.


·         I co dalej?


·         To - powiedział i włożył delikatnie dłoń pod moją koszulkę, kładąc na dole pleców a moją przesunął sobie na gumkę od spodni.


·         Leon... - nie dane mi było dokończyć.


·         Co chciałaś powiedzieć?


·         Nie ważne.


·         Powiedz.


·         Juz nic, naprawdę, kontynuuj.


·         Viola proszę powiedz, musisz mi ufać.


·         Chciałam powiedzieć, żebyś przestał, ale juz tego nie chce.


·         Violu, co się dzieje? Ja przecież nic takiego nie zrobiłem - powiedział zrezygnowany.


·         Wiem i nie przejmuj się, to nie twoja wina.


·         To o co chodzi? Violu powiedz mi bo jeśli robię coś złego, to przestane, ale musze wiedzieć.


·         Nic złego nie robisz i nie mów juz o tym, proszę.


·         To powiedz mi do cholery o co chodzi, jeśli przeszkadza ci to, że dałem twoja dłoń na spodnie, to mogłaś powiedzieć od razu.


·         Powiedziałam ci już, że chciałam żebyś przestał, ale juz tego nie chce, ale widzę że ciężko to zrozumieć.


·         Nie jest ciężko zrozumieć tego co powiedziałaś, tylko nie rozumiem dlaczego chciałaś,abym przestał,


·         Bo sie przestraszyłam, nigdy nie byłam tak blisko z żadnym mężczyzna.


·         Nigdy? - spytał bardzo zdziwiony.


·         Tak, nigdy tak ciężko w to uwierzyć.


·         Jezu, Viola przepraszam, nie wiedziałem - chciał zabrać moją rękę ale nie pozwoliłam mu na to.


·         Kontynuuj - powiedziałam pewna.


·         Viola przepraszam, możesz zabrać rękę jeśli chcesz.


·         Nie przepraszaj, nie chce jej zabierać.


·         Na pewno?


·         Tak


·         No dobrze - znów włożył dłoń pod moją koszulkę. Kiedy poczułam ręce Leona na moim ciele przeszedł mnie bardzo przyjemny dreszcz.


·         Nie bój się kochanie - pocałował mnie delikatnie w szyję i policzek.  Kiedy usłyszałam słowa Leona lęk się trochę zmniejszył.


·         Ufam ci – powiedziałam.


·         To dobrze, że mi ufasz - podniósł moją koszulkę do góry,  a swoje spodnie troszeczkę opuścił w dół.


·         Przybliżyłam się do niego i pocałował go w usta.


·         Cudowna jesteś, Violu - w tym momencie ktoś zapukał do drzwi.


·         Kto tam?


·         Diego - odpowiedział i w tym momencie chciałam zabrać rękę z bioder Leona, ale mi nie pozwolił tylko delikatnie wsunął mi ją pod jego spodnie i puścił mi oczko.


·         Nagle do pokoju bez pozwolenia wszedł Diego.


·         Czy ja powiedziałam, że możesz wejść?


·         Przepraszam nie powinienem był wchodzić - odpowiedział zmieszany.


·         Co chciałeś Diego? - spytałam


·         Nic ważnego.


·         No, na pewno. Diego mów co chciałeś.


·         Nie istotne - odpowiedział


·         To po co w ogóle przychodziłeś?


·         Przeszkadzasz nam - powiedział lekko zły Leon.


·         W leżeniu, wam przeszkadzam?


·         Chociażby - powiedział zirytowany.


·         Bracie spokojnie, nawet nie wiedziałem, że tutaj będziesz.


·         A co w tym dziwnego? Jest moja żona, wiec chyba mam prawo.


·         Prawo do czego? Masz swój pokój przecież.


·         Mam swój pokój, ale wole spać z moja żoną.


·         A jak to różnica?


·         Lepiej sie śpi z ukochana osobą. Tak poza tym ciebie nie powinno to interesować.


·         Ta jasne, raz z nią spałem i pozwól, że tego nie skomentuje - powiedział żeby sprowokować Leona.


·         Nie mów tak bo nie ręczę za siebie.


·         Czemu jej tak bronisz? Okłamuje Cie na każdym kroku - znów powiedział coś głupiego, a ja objęłam Leona bardziej i wsunęłam mu dłoń głębiej w spodnie.


·         Nie waż, sie tak mówić, nie mam powodu by ci wierzyć, ufam jej, w przeciwieństwie do ciebie, powiedz jeszcze słowo, a nie będzie miło - powiedział bardzo wkurzony Leon.


·         Leon spójrz na mnie - powiedziałam do niego a kiedy na mnie spojrzał to pocałowałam go tak namiętnie jak potrafiłam . Diego kiedy to zobaczył, od razu wyszedł.


·         Dziękuje – powiedziałam.


·         Za co mi dziękujesz?


·         Za to ze mnie broniłeś i mu nie uwierzyłeś.


·         Diego zazwyczaj chce dla mnie jak najgorzej, dlatego mu nie uwierzyłem, a ty teoretycznie jesteś moją piękną żoną, więc miałem powody - pocałował mnie w usta i przytulił mocno do siebie - Mówiłem ci już ze jesteś cudowną kobietą?


·         Tak mówiłeś, ale za każdym razem miło jest to usłyszeć z twoich ust.


·         Cieszę się skarbie. Co robimy?


·         Nie wiem, masz jakieś propozycje - pogłaskałam go po policzku.


·         Jakby sie tak dobrze zastanowić, to sporo ich mam - powiedział i po chwili nade mną zawisł uśmiechając sie uwodzicielsko.


·         Tak na przykład jaką?


·         No jak tak patrzę na ciebie, to mam ochotę cie rozebrać i podziwiać.


·         To, zrób to.


·         Jeśli nalegasz - zaczął zdejmować mi spodenki i bluzkę i zostałam w samej bieliźnie, a Leon tylko sie uśmiechał.


·         Dlatego tak mi sie przyglądasz?


·         Bo masz prześliczne ciało, przynajmniej mówię to na podstawie tego co mogę zobaczyć.


·         Dziękuje - powiedziałam rumieniąc się.


·         Cała przyjemność po mojej stronie, piękna.


·         Leon przez ciebie jestem cała czerwona.


·         I wtedy jeszcze piękniejsza - położył się obok mnie.


·         Tak, z pewnością - powiedziałam z sarkazmem, dotykając torsu Leona.


·         Wiesz, że mówię czystą prawdę?


·         Nie będę sie z tobą kłócić.


·         I słusznie. Podoba Ci się mój tors prawda? – zapytał.


·         Jesteś bardzo umięśniony i wysportowany - zmieszałam sie trochę.


·         Dużo trenuję i biegam.


·         Widać.


·         O to, mi chodzi.


·         Chcesz sie podobać kobieta?


·         Tak. Ale robię to też ze względu na siebie.


·         Rozumiem.


·         A ty ćwiczysz?


·         Nie nigdy nie miałam na to czasu, zawsze tylko praca, poza tym w moim miasteczku są inne zwyczaje niż tutaj, tam ludzie są inni.


·         To może chcesz zacząć chodzić ze mną na siłownie?


·         To nie miejsce dla mnie.


·         Ale tam, jest tez miejsce dla kobiet.


·         Ale nie takich jak ja, ja tam nie pasuje


·         Takich, czyli jakich?


·         Ja nigdy nie byłam w takim miejscu, źle bym sie tam czuła, nie pasuje do twojego świata nawet tutaj w twoim domu czuje sie dziwnie, kiedy nie mogę nawet pozmywać ani pościelisz łóżka, bo ktoś mnie w tym wyręcza, to nie moja bajka.


·         No niestety, taka jest moja rodzina, kotku.


·         Wiem o tym, ale musisz mnie zrozumieć, nie jest nauczona do takich wygód.


·         Rozumiem cię doskonale.


·         Leon może pójdziemy juz spać, jestem trochę zmęczona?


·         Jeśli chcesz skarbie.


·         Tak, chce mi sie juz spać.


·         To chodźmy. Dobranoc piękna!


·         Dobranoc!



 Hejka!

Oto kolejny rozdział, jak widzicie jest dość długi.
Pisałam go z Agnieszką, ponieważ od teraz prowadzimy tego bloga razem
Nie wiadomo kiedy, pojawi się kolejny rozdział, co spowodowane jest brakiem czasu
Mamy nadzieję, że rozdział się Wam spodoba i wyrazicie to w komentarzach
Czekamy na wasze opinię!
 



Theme by Violett